

|
|
















|

Wybierz interesuj±c± Cię recenzję:
Konstanty Gebert MIDRASZ Styczeń 2000
Ecran Total 16-22 czerwca 1999
La Repubblica, 8 września 1998
Baśń o ocaleniu (fragment)
Wydaje się, że powstał nowy gatunek artystyczny - komedia o Zagładzie. Jest rzecz± charakterystyczn±, że jest on obecny jedynie w filmie, a nie w literaturze czy teatrze. Być może umowność sztuki filmowej sprawia, że łatwiej jest zaakceptować komedie o Zagładzie w kinie. Tak czy inaczej, po Życie jest piękne Benigniego, Poci±g życia rumuńskiego reżysera działaj±cego we Francji, Radu Mihaileanu, jest drugim filmem o tej tematyce, jaki w ostatnim czasie pojawił się na ekranach polskich kin.
Twórcy filmu podkreślaj±, że ich dzieło powstało niezależnie od filmu Benigniego, a prace nad nim zaczęły się zanim jeszcze głośna komedia włoskiego aktora i reżysera weszła na ekrany. Zapewne też nie zgodziliby się z zaszufladkowaniem ich obrazu do kategorii "komedie o Zagładzie". "Śmiejemy się żeby nie cierpieć - mówił po pokazie prasowym w Warszawie odtwórca jednej z głównych ról, francuski aktor Rufus. - Śmiejemy się, bo podobnie jak cierpienie, śmiech jest podstawowym doświadczeniem ludzkim." Komedia o Zagładzie? Nie. Raczej film o Zagładzie, który używa śmiechu tam, gdzie inne posiłkuj± się patosem.
Inaczej niż Życie jest piękne, które zrazu jest niemal realistyczne, by potem poprowadzić widza w stronę eskapistycznej baśni, film Mihaileanu od razu zaczyna się jako baśń. Oto do małego sztetlu w Rumunii dociera wieść o Zagładzie. Niemcy - opowiada zdyszany miejscowy głupek - ładuj± Żydów od poci±gów i wywoż± ich na śmierć. Po dramatycznej naradzie sztetlowi mędrcy postanawiaj± wyprzedzić hitlerowców. Kupi± poci±g, i wywioz± się sami. Połowa miasteczka przebiera się za Niemców i będzie eskortować drug± połowę, aż przedr± się przez linię frontu do Zwi±zku Sowieckiego, gdzie będ± bezpieczni. Film jest zapisem tej baśniowej ucieczki. Tyle tylko, że w ostatniej scenie wraca nagle nieobecna w filmie Benigniego rzeczywistość.
Zaś baśniowa ucieczka nie jest jedynie fikcj±, wymyślon± w pół wieku po fakcie. Jaffa Eliach w swej ksi±żce "Hassidic tales of the Holocaust" przytacza opowieść bełskiego chasyda o cudownym uratowaniu cadyka Aarona Rokeacha. Wraz z bratem Mordechajem zostali w 1943 roku wyprowadzeni z getta w Bochni przez węgierskiego pułkownika. Ich sowicie opłacony na wszystkich posterunkach kontrolnych informował, że ci dwaj milcz±cy mężczyźni - gładko ogoleni i przebrani w cywilne ubrania - to pojmani sowieccy generałowie, których wiezie do sztabu na przesłuchanie. A gdy na którymś z posterunków nie chcieli ich przepuścić, nagle pojawiło się trzech węgierskich generałów na koniach. Na ich rozkaz pozwolono cadykom jechać dalej. "Nie znam tych generałów" - zdziwił się pułkownik. "Ale my ich znamy - odrzekł Aaron Rokeach... to był nasz ojciec, dziadek i pradziadek, wysocy generałowie w Armii Boga Wszechmog±cego!"
Sam rabin Rokeach opowiedział tę opowieść rozmówcy Jaffy Eliach. Jeżeli więc w ludowych opowieściach o cudach możliwa jest interwencja przodków cadyka, przebranych za węgierskich generałów, to dlaczego miałoby być niemożliwe, by sztetl przebrał się za Niemców, by się ratować? W każdym zaś razie, łatwiej jest się przebrać niż nauczyć się języka wroga. "A przecież to takie proste - dziwi się sztetlowy nauczyciel niemieckiego. - Niemiecki to jest jidysz, tyle że bez poczucia humoru."
Najtrudniej zaś było przerobić Żydów na posłusznych wykonawców przemyślnego scenariusza. Niemcy szybko wczuli się w rolę i ż±dali bezwzględnego posłuszeństwa, zaś wśród deportowanych zawi±zała się komunistyczna konspiracja, której celem było... zorganizowanie ucieczki z poci±gu życia na wolność. Wszystko to, rzecz jasna, opowiedziane jest w konwencji słodko-gorzkiej sztetlowego humoru, acz nie bez odniesień do rzeczywistości dziejów Zagłady. Czyż w końcu bowiem gettowa policja nie zachowywała się tak, a nawet nieporównywalnie gorzej, niż filmowi Niemcy? I czyż komunistyczna konspiracja w getcie nie była, w świetle ostatecznego rozwi±zania kwestii żydowskiej, równie skazana na ostateczn± daremność i klęskę?
Film Mihaileanu nie uniknie, rzecz jasna porównań z Życie jest piękne. Mimo znacznie skromniejszego budżetu, w tym także i na reklamę Poci±g Życia osi±gn±ł sukces wśród krytyków, zdobywaj±c we Włoszech nagrodę Donatella za najlepszy film zagraniczny. Większość komentatorów uznała film za lepszy od komedii Benigniego, między innymi dlatego że - inaczej niż włoski reżyser - Mihaileanu nie stworzył filmu eskapistycznego. (...)
Ale siła filmu tkwi jeszcze w czymś innym. Bohaterem Poci±gu Życia nie jest pojedynczy człowiek, jak u Benigniego, lecz cała zbiorowość. Cały sztetl wspólnymi siłami szuka ratunku przed nadci±gaj±c± zagład±, która miała się stać jego zbiorowym losem. (...) Los ten sprzęga się, w końcowej części filmu, z losem grupy Romów, innej społeczności także przeznaczonej na zagładę. Przesłanie filmu nabiera wymiaru uniwersalnego, bez rezygnacji ze specyficznie żydowskiej jego treści. Zaś porywaj±ca, jak zawsze, bałkańska muzyka Gorana Bregovicia sprawia, że akcja zostaje jeszcze mocniej zwi±zana z konkretnym miejscem – Rumuni±.
(...) Jest to film znakomity, wzruszaj±cy i daj±cy do myślenia bez uciekania się do patosów czy dosłowności grozy. Trochę już zapomnieliśmy, że można też robić takie filmy.
Konstanty Gebert MIDRASZ Stycze. 2000
Poci±g Życia laureatem włoskiej nagrody za Najlepszy Film Zagraniczny
W dniu 16 czerwca 1999r. Film Radu Mihaileanu - Poci±g Życia - z Rufusem, Lionelem
Abelanskim i Clementem Hararari w rolach głównych - został uhonorowany Nagrod± Donatella -
włoskiego odpowiednika francuskiego Cezara - za Najlepszy Film Zagraniczny, pokonuj±c m.in.
Zakochanego Szekspira i Dworzec Nadziei. Ta błyskotliwa komedia o mieszkańcach żydowskiego
miasteczka, którzy chc± unikn±ć śmierci w obozach zagłady, organizuj± własn± deportację, święci
obecnie triumfy we Włoszech. Rozpowszechniany przez Academy Pictures Poci±g Życia obejrzało już
600 tys. Widzów. Według Cedomira Kotara - producenta filmu z ramienia wytwórni Noe Productions i
Raphael Films - na popularność filmu miał wpływ sukces filmu Roberto Benigniego - Życie
jest Piękne oraz polemika pomiędzy twórcami obu tych filmów.
Pociag Życia faworytem włoskiej publiczności
Histońa opowiedziana w filmie Poci±g Życia jest zdumiewaj±ca. To pełna humoru
przypowieść o mieszkańcach żydowskiego miasteczka, którzy organizuj± swoja własn± deportację,
przemierzaj±c poci±giem Europę Wchodni±. We Francji film pozostawał w cieniu niezwykle tam
popularnego filmu Roberto Benigniego - Życie jest piękne. Międzynarodowa kariera filmu przybrała
jednak zupełnie inny obrót. Według AB International - światowego dystrybutora filmu - Poci±g
Życia przyniósł już 2 miliony dolarów wpływów. Z wyj±tkiem Japonii i Niemiec prawa do
rozpowszechniania wyprodukowanego przez Noe Productions i Raphael Films filmu Radu Mihaileanu
zostały sprzedane niemal do wszystkich licz±cych się na rynku filmowym krajów. Poci±g Życia był
już wyświetlany w Szwajcarii i we Włoszech, gdzie odniósł sukces, którego nikt wcześniej nie był w
stanie przewidzieć.
We wrześniu 1998 r. film został zaprezentowany na Festiwalu Filmowym w Wenecji poza
głównym programem festiwalu i przeszedł by zupełnie niezauważony, gdyby nie znany ze swoich
prowokacji włoski dziennikarz radiowy, który natychmiast po obejrzeniu filmu zorganizował
demonstrację, domagaj±c się dodatkowych seansów Poci±g Życia. Film został entuzjastycznie
przyjęty przez krytyków i publiczność. Przyznana filmowi nagroda Donatella oraz sukces filmu
we Włoszech (prawie trzy razy więcej widzów niż we Francji) świadcz± o tym, że rozpoczęło się
drugie życie filmu. Międzynarodowa kańera filmu trwa dalej. Jesieni± Poci±g Życia będzie
rozpowszechni±ny w kilku kolejnych krajach, m.in. w październiku Paramount wprowadzi film na
ekrany amerykańskich kin - film został w Stanach Zjednoczonych uhonorowany Nagrod±
Publiczności na Festiwalu Filmowym w Sundance.
Ecran Total 16-22 czerwca 1999 .
Ironia ratuje ludzi
Ośmiominutowa owacja dla Żydów Mihaileanu
Gianni Ippoliti organizuje dzisiaj demonstrację przed Palazzo deI Cinema, podczas której domagał się
będzie zwiększenia liczby seansów Poci±u Życia
Każdy film, który przypomina nam o szaleństwie zagrażaj±cym człowieczeństwu wzbogaca zbiorow± pamięć
Wenecja. Dzisiaj o godz. 14.00 Gianni Ippoliti organizuje przed Palazzo dei Cinema demonstrację,
podczas której domagał się będzie dodatkowych seansów filmu Poci±g Życia, który jego zdaniem
został niemal całkowicie zignorowany przez media. Wiele osób uważa, że uhonorowany
ośmiominutow± owacj± film Radu Mihaileanu powinien zostać zaprezentowany w ramach konkursu.
Dla rumuńskiego reżysera Poci±u Życia reakcja publiczności była rekompensat± za obojętność
mediów. Największe zdumienie Mihaileanu budzi porównywanie przez niektórych dziennikarzy jego
filmu z filmem Roberto Benigniego:
- Nie ma to zupełnie sensu, gdyż mój film powstał wcześniej. Takie porównania nie służ± ani
filmowi ani pamięci o społeczności żydowskiej. Czy nie byłoby lepiej dla filmu podj±ć dyskusję o jego
treści lub o tym, czy warto opowiadać tego typu histońe? Czy ma jakieś znaczenie, że film nazwiemy
czarn± komedi± lub tragikomedi±? Nie jestem dobry w tego typu definicjach. Humor obecny w tym
filmie ma swoje źródła w kulturze żydowsko-rumuńskiej; można go odnaleźć w utworach mistrza
absurdu Eugene lonesco.
Mihaileanu określa Poci±g Życia jako: film o zagrażaj±cym człowieczeństwu
szaleństwie, które - tak jak rasistowski nazizm - może się w każdej chwili odrodzić.
Każdy film, który nam o tym przypomina, wzbogaca zbiorow± pamięć. Jestem szczęśliwy, że
mogłem przypomnieć te ofiary nazizmu, o których tak niewiele się mówi - Cyganów. Gdy po
zakończeniu projekcji grupa Cyganów dziękowała mi ze łzami w oczach, czułem, że zrobiłem coś
dobrego.
W Rumunii Ceausescu, Mihaileanu nie odebrał religijnej edukacji. Swoj± żydowsk± tożsamość
odnalazł dopiero we Francji, gdzie przeniósł się z zamiarem kręcenia filmów. "Zacz±łem od ksi±żek Eli
Wiesela, potem sięgn±łem po dzieła innych pisarzy, dzięki którym nauczyłem się dostrzegać
humorystyczn± stronę rzeczywistości. Rozmowy z rodzin± pomogły mi odnaleźć własne korzenie. Na
jakimś przyjęciu przyjaciel opowiedział mi historię o grupie Żydów uciekaj±cych poci±giem przed
Niemcami. Jakkolwiek niewiarygodnie ona brzmiała, uwierzyłem w ni± i zacz±łem zbierać mateńały do
filmu".
"Humor - twierdzi reżyser - jest niczym zawór bezpieczeństwa. Jestem głęboko
przekonany, że niezdolność do dostrzegania groteskowej strony życia może stanowić
przyczynę stępienia wrażliwości, ślepego podporz±dkowywania się zbrodniczym
rozkazom i w konsekwencji popadnięcia w stan barbarzyństwa. Zastanawiałem się, czy
historia nie potoczyłaby się inaczej, gdyby Niemcy potrafili śmiać się z samych siebie.
Prawdopodobnie nie. Niestety barbarzyńcy ci±gle nam zagrażaj±. Tak wielu ludzi nie
dostrzeg± śmieszności tkwi±cej w sprawowaniu władzy. Głupcy z mojego filmu, którzy
kieruj±c się marzeniami, chc± osi±gn±ć to, co niemożliwe, mogliby tu udzielić im kilku
lekcji".
La Repubblica, 8 września 1998.
|
|