
Radu Mihaileanu
Francuski reżyser pochodzenia rumuńskiego. Zanim opuścił Rumunię, był animatorem grupy
teatralnej, dramaturgiem, reżyserem, aktorem (grał w spektaklach teatralnych Tout Je mon d e veut
jouer Hamlet, Mensonges d'un bouffon), był aktorem teatru jidisz w Bukareszcie. Wyjechał z Rumunii
w 1980 roku, uciekaj±c przed dyktatur± Ceaucescu, przez Izrael, do Francji. Tam rozpoczyna edukację
filmow±, W latach 1984-1991 pracuje jako asystent reżyserów: Marco Ferreriego, Jean-Pierra Mocky i
Nicole Garcii. W tym czasie uczestniczy w pisaniu licznych scenańuszy i realizuje filmy
krótkometrażowe. W 1993 realizuje swój pierwszy własny film fabularny Trahir (Zdradzić) za który
otrzymuje liczne nagrody w tym Grand Pńx na Festiwalu w Montrealu. Poci±g Życia jest jego drugim
filmem. Obecnie pracuje nad kolejnym obrazem zatytułowanym A cote de Ja plaque.
Reżyser filmów długometrażowych:
1993 Trahir - Grand Prix na festiwalu w Montrealu
Nagrodzony na festiwalach: Viareggio - Europa Cinema 1993
Festiwal filmowy w Istambule 1994, Festiwal filmowy w Costinesti (Rumunia)
Festiwal filmowy w Saint-Louis 1995
Przyjęty do konkursu na festiwalach: Sundance, INew Films - New Directors
(New York), Sztokholm, Sochi, Perpignan, Human Right Watch
(New York i Los Angeles)
1998 Poci±g Życia
Przyjęty do konkursu na festiwalach: Sundance, Karlovych Varach, Wenecji
Nagroda Publiczności na festiwalu w Sundance
Nagroda Publiczności na festiwalu w Wenecji
Nagroda Krytyków na festiwalu w Wewnecji
Scenarzysta:
1988 Le Banquet reż. Marco Ferreri (współautor)
1993 Trahir
1995 Une enyeloppe pour deux (współautor)
1994 Poci±g Życia Grand Prix Canal+ za scenańusz
1997 A côté de la plaque (w produkcji)
Aktywność literacka:
1985 Współpraca przy opracowaniu Encyklopedii Kina Rogera Boussinot
1987 Wydanie zbioru wierszy Une Vague en mai de mer
Asystent reżysera:
1984 A View to a Kill - drugi asystent reżysera, ekipa kaskaderska
1987 Y'a bon les Blancs, Marco Ferreń
Les Saisons du Plaisir, Jean-Pierre Mocky
1888 Le reve du signe fou, Fernando Trueba
1989 Un weekend sur deux, Nicole Garcia
1991 Le Retour de Casanoya, Eduardo Niermans
Reżyser filmów krótkometrażowych:
1980 Les Quatres Saisons
1981 Un Vieux
1982 Un Mort
1983 Happy End
1984 Naissance de Rimpji
1985 Le Voyou
1989 Mensonges d'un Clochard

A PROPOS POCIˇGU ŻYCIA
rozmawiaj± Ion i Radu Mihaileanu (rozmowa między ojcem i synem)
Ion Mihaileanu : Jak zrodził się w tobie pomysł Poci±gu Życia ?
Radu Mihaileanu : Los chciał, że znalazłem się w Los Angeles w momencie premiery Listy Schindlera. Po filmie byłem ogromnie wzruszony, ale w tym samym momencie nabrałem pewnosci, że nie można przedstawiać Shoah wci±ż w ten sam sposób, wył±cznie przez pryzmat łez i przerażenia. Już po powrocie do Paryża, mój przyjaciel, historyk, opowiedział mi, podczas kolacji, o ucieczce Żydów poci±giem podczas wojny... historię wręcz niewiarygodn±. „Powinieneś zrobić o tym film. Temat jest poważny, o twoich korzeniach, o twoim narodzie" – powiedział mi. „Komedię?!" – odparłem. Byłem raczej zaskoczony, ale pomysł pokazania tragedii w formie komedii wydawał mi się niesamowity. Może intuicja podpowiadziała, że trzeba iść tym torem.
I.M. : Dobrze pamiętam. Prosiłeś mnie wtedy żebym sprawdził, czy ta historia przypadkiem się nie wydarzyła...
R.M. : Napisałeś wiele listów do Instytutu Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu – Yad Vashen w Jerozolimie. Ja, ze swojej strony udałem się do Centrum Dokumentacji Żydowskiej w Paryżu. Zadzwoniłem też do Serge Klarsfelda, rozpoczęliśmy poszukiwania w Moskwie i w archiwach rosyjskich. Wszystkie odpowiedzi, które uzyskaliśmy, wykluczały tak± możliwość. Jeżeli taki poci±g by rzeczywiście wyruszył, byłby natychmiast namierzony i zatrzymany.
I.M. : Chęć zrealizowania tego projektu nie było motywowane wył±cznie przez zwykłe pragnienie opowiedzenia historii, również przez coś głębszego, coś bardziej wzniosłego...
R.M. : Powrót do tradycji humoru żydowskiego jest raczej tematem mało poruszanym w naszych czasach. Wyj±tkiem jest Woody Allen i może kilku innych. Chodziło mi o coś więcej niż samo opowiedzenie o męczeństwie zwi±zanym z Shoah, nie żeby o tym zapomnieć, ale żeby odtworzyć t± historię w inny sposób, bardziej żywy, w formie alegorii podsyconej nasz± krwi±, kultur± i pamięci±. Bardzo chciałem opowiedzieć historię tego sztetla, którego nigdy nie znałem, ale zarazem i tę historię, któr± nasza rodzina odczuła na własnej skórze. Jak zapomnieć naszych wujów, kuzynów wymordowanych w obozach, w poci±gach śmierci ?
I.M. : Jakbyś określił ten film ? Jako komedię, tragikomedię, gorzk± komedię... ?
R.M. : Nie mogę precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie. Wiem tylko, że film czerpie z kultury żydowskiej i rumuńskiej, od Eugene Ionesco, mistrza absurdu, również od tych, których zainspirował, od Becketta czy od Dubillarda. Nie mogę nie wspomnieć o Cioranie, który jest dla mnie jednym z największych filozofów, najśmieszniejszym, a zarazem najbardziej tragicznym.
I.M. : Tematem filmu jest tragedia Żydów widziana w sposób, powiedzmy, komiczny. Czy uważasz, że można się śmiać z każdego, nawet tragicznego, nawet okrutnego tematu, jak w tym przypadku?
R.M. : Śmiać się z czegoś to jakby patrzeć na to z pogard±, bez uczuć, nie być w to zaangażowanym. Nie jest tak, mam nadzieję, w moim przypadku. Histori± mojego narodu było cierpienie, przeżywanie tragedii, na progu szaleństwa. Nasz humor stał się tarcz± chroni±c± od tego szaleństwa, złego szaleństwa, chroni±c± od strachu przed śmierci± i okrucieństwem. Przeżyliśmy, a niewidzialny łańcuch, ł±cz±cy nas Żydów, to poł±czenie religii, humoru i tej niekończ±cej się tragedii, któr± przeżyliśmy. Tragedia i jej antidotum: humor. To nasza kultura. Śmiejemy się aby przeżyć. To taka terapia, to część naszej natury. Nigdy nikt nie zdoła nam tego zabrać, rodzimy się z tym. W tym filmie chciałem odtworzyć, „odrodzić" tych wszystkich, którzy byli nasz± rodzin±: Rabin, Yossi, Mordechai, Ester, Sura. Uwieczniłem ich na kliszy aby zapadli w pamięć widza, gdzie, mam nadzieję, znajd± nowe miejsce spoczynku, na zawsze...
I.M. : Dlaczego główn± postaci± twojego filmu jest szaleniec ?
R.M. : Dla mnie szaleństwo jest prawdziwe, jest piękne, to szaleństwo poetów, to szaleństwo tych, którzy tworz± własny świat, którzy w coś wierz±. Postrzegaj± ziemię i nasze losy jak punkty odniesienia, nie maj± jednak możliwości pójścia gdzie indziej, upiększenia swego świata. Dla mnie piękne szaleństwo wzrusza, pozwala otworzyć umysł, wyobraźnie, serce...
I.M. : Kiedy odkryłeś w sobie tożsamość żydowsk± ?
R.M. : Po przyjeździe do Paryża. Nie otrzymałem religijnego wykształcenia żydowskiego, sam musiałem je zdobyć poprzez ksi±żki. Zapoznałem się z twórczości± Elie Wiesela i to było dla mnie podstaw±, czytałem Szaloma Aleichema, Józefa Singera i jego brata, Filipa Rotha, Dawida Tulmana, Izraëla Zangwilla, Saüla Bellowa, Stefana Zweiga, Léo Perrutza i cał± wschodni± literaturę żydowsk±. Musiałem odnaleźć moje korzenie, ponieważ nie byłem już Rumunem. Nie przypuszczałem, że dyktatura Ceaucescu może pewnego dnia upaść. Nie byłem również Francuzem, jak większość moich nowych przyjaciół. Byłem praktycznie nikim. Musiałem się dowiedzieć, kim tak naprawdę jestem. W końcu zrozumiałem, że jestem przede wszystkim istot± ludzk±, potem Żydem pochodzenia rumuńskiego, a teraz i Francuzem.
I.M. : Jakie cechy wspólne widzisz między twoimi dwoma filmami Trahir i Poci±g Życia?
R.M. : Oba te filmy mówi± o mensch, co znaczy ,w języku jidisz, dobroć człowieka. Trahir opowiada o małych mrówkach uwięzionych przez system komunistyczny. Chc± się z niego uwolnić, wierz± w utopię, która wydaje się wzniosła, piękna. To był obraz bardziej realistyczny. Poci±g Życia jest raczej opowieści±, która nawi±zuje bardziej do baśni. Ale tragedia ludzka, w obu filmach, jest tak samo wzruszaj±ca.
I.M. : W jaki sposób dobierałeś aktorów ?
R.M. : Chciałem, żeby sztetl był prawdziwy, autentyczny. Chciałem, żeby twarze były nowe piękne i żeby aktorzy nie mieli innych zajęć w trakcie realizacji, aby w pełni mogli zidentyfikować się z postaciami, przeżywać prawdziw± przygodę. Marzyłem o prawdziwej rodzinie, co zreszt± udało się nam zrobić. W filmie występuj± aktorzy 11 różnych narodowości i jest to jedna z moich większych satysfakcji. Jest różnorodność i jedność. I przyjaźń.
I.M. : Można by powiedzieć, że jedn± z postaci filmu jest poci±g. To on nadaje rozmach, dynamikę, trochę jak w amerykańskich westernach...
R.M. : To on tworzy atmosferę napięcia w filmie. Widz nie może przestać zadawać sobie pytań: czy im się uda, czy przebrn± przez pułapki, czy ich zdemaskuj±, czy odkryj±, ze to poci±g z fałszywymi deportowanymi i fałszywymi Niemcami ? Ale głównym powodem wyboru poci±gu to ten wspomniany wcześniej, poci±gów śmierci, poci±gów Iassy... chciałem stworzyć odpowiedź: Poci±g Życia. Poci±g może być postrzegany jako podróż od narodzin aż do śmierci. Mija wiele stacji, etapów, a podczas tej podróży ukazuj± się różne strony natury ludzkiej: miłość, śmierć, nienawiść, rasizm, polityka, władza.
I.M. : Jest to film o szaleństwie, czyż nie ?
R.M. : Tak, jesteśmy w jego samym środku. Szaleństwo historii życia... Szaleństwo prowadzi do miłości, odwagi. Prowadzi również do okrucieństwa, barbarzyństwa, śmierci, destrukcji, jest pozbawione jakiegokolwiek sumienia, zamyka nas na zawsze, niezrozumiałe jak czarna dziura. To film o życiu, o podróży. Podróży zabawnej i okrutnej zarazem.
|